Własny chleb z patelni – mała rzecz, a cieszy

Całkiem niedawno nauczyłem się piec na patelni proste placki chlebowe. Przyznam, że trochę zafascynowała mnie ta nowa możliwość. W końcu mam własny chlebek i to taki, który kojarzy się bardziej z dawnymi czasami niż z nowoczesną piekarnią.


Nie piekę go codziennie. Zwykle przygotowuję nową porcję co dwa dni. Średnio zjadam około jednego do półtora placka dziennie. Są dość syte, więc w zupełności mi wystarczają.

Najbardziej podoba mi się ich prostota. Taki placek świetnie sprawdza się jako szybki posiłek. Nie trzeba niczego specjalnie przygotowywać ani podgrzewać. Wystarczy urwać kawałek chleba, sięgnąć po coś z ogrodu, zamoczyć go w jakimś dodatku i po chwili można już jeść. Prosto, bez pośpiechu i bez zbędnych przygotowań.

To właśnie ten sposób jedzenia sprawia mi sporą przyjemność. Jest w nim coś naturalnego i trochę starodawnego. Coraz częściej łapię się na tym, że zamiast myśleć o kolejnych gotowych produktach, cieszę się z prostych rzeczy przygotowanych własnymi rękami.

Nigdy nie przypuszczałem, że tak prosty placek może sprawić mi tyle satysfakcji. To nie tylko kolejny produkt spożywczy. To możliwość przygotowania własnego pieczywa z kilku podstawowych składników, bez piekarnika i bez skomplikowanych przepisów. Własny chlebek, nawet w tak prostej formie, smakuje jakoś inaczej. Być może dlatego, że oprócz mąki i wody jest w nim także satysfakcja z nauczenia się czegoś nowego.

Coraz częściej łapię się na tym, że urywam kawałek placka, biorę coś z ogrodu i mam prosty posiłek przygotowany niemal od ręki.



 
  

Komentarze