Mój kierunek żywieniowy

Od pewnego czasu coraz częściej zastanawiam się, jak będzie wyglądała moja codzienna dieta. Nie chodzi o żadne restrykcyjne zasady, ale raczej o stopniowe oparcie wyżywienia na produktach prostych, które potrafię sam przygotować lub wyhodować.


Podstawą mają być produkty skrobiowe, przede wszystkim chleb i makarony. Własny chleb już nauczyłem się piec i stał się on stałym elementem mojego jadłospisu. Kolejnym krokiem będzie nauka robienia własnego makaronu. Na razie korzystam jeszcze z makaronów kupowanych w sklepie, ale chciałbym z czasem przygotowywać je samodzielnie.

Ważnym elementem będą również różnego rodzaju dodatki do chleba. Chciałbym przygotowywać je głównie na bazie własnych plonów. Mogą to być rozmaite pasty warzywne, sosy, smarowidła czy inne przetwory, które pozwolą w ciekawy sposób wykorzystać warzywa z ogrodu. Dopiero zaczynam zgłębiać ten temat, dlatego zamierzam poszukiwać odpowiednich przepisów i stopniowo uczyć się przygotowywania takich domowych dodatków. Dzięki temu chleb nie będzie jedynie dodatkiem do posiłku, ale stanie się jednym z jego głównych elementów, uzupełnianym sezonowymi przetworami przygotowanymi z własnych zbiorów.

Z produktów kupowanych nadal będą potrzebne przede wszystkim tłuszcze. Mięso planuję traktować raczej jako dodatek pojawiający się od czasu do czasu. Znacznie częściej zamierzam sięgać po jajka, które są dla mnie prostym i wartościowym źródłem białka.

Coraz większą rolę w moim jadłospisie mają odgrywać warzywa z własnego ogrodu. Mógłbym bez problemu korzystać z szerokiego wyboru warzyw dostępnych w sklepach, jednak świadomie wybieram przede wszystkim te gatunki, które sam uprawiam. Dzięki temu dieta staje się w pewnym sensie przedłużeniem ogrodu. Na razie własne plony nie wystarczają jeszcze przez cały rok, dlatego część warzyw nadal kupuję, ale są to głównie ziemniaki, cebula, marchew, seler i inne gatunki, które rosną również na mojej działce. 

Obecnie uprawiam bób, kilka odmian cebuli, buraki ćwikłowe, pastewne i cukrowe, ziemniaki, seler, kalarepę, ogórki, fasolkę szparagową, cukinię, czosnek, marchew, ostrą paprykę oraz pomidory. 

Uzupełnieniem takiej diety mają być herbatki i napary przygotowywane z roślin zbieranych w terenie. Lubię wykorzystywać to, co można znaleźć w najbliższej okolicy.

Uzupełnieniem codziennych posiłków mają być również domowe kompoty. W okolicy rośnie sporo zdziczałych jabłoni oraz mirabelek, których owoce zamierzam wykorzystywać właśnie do ich przygotowywania. To prosty sposób na zagospodarowanie lokalnych zasobów, które często pozostają niewykorzystane. Kompoty mogą być dobrą alternatywą dla sklepowych napojów, a jednocześnie pozwalają zachować część owoców na później i wprowadzić do diety trochę większą różnorodność.

Nie jest to próba osiągnięcia pełnej samowystarczalności. Bardziej interesuje mnie proste jedzenie oparte na chlebie, makaronie, warzywach, jajkach i niewielkiej ilości produktów kupowanych w sklepie. Chcę sprawdzić, jak wiele z codziennego wyżywienia można oprzeć na własnej pracy w ogrodzie i własnych umiejętnościach.




 
  

Komentarze