Jakiś czas temu były zbiory młodych liści róży. Docelowo część ze zbiorów ma być zrobione jedynie w wersji suszonej a część w wersji oksydowanej. Herbatki oksydowane działają trochę jak herbata czarna - mają głębszy, bardziej wyrazisty smak, bo liście zostały wcześniej "przerobione". W smaku przypominają właśnie czarną herbatę. Z kolei surowiec tylko suszony jest bliższy herbata zielona - zachowuje świeższy, prostszy charakter, bez dodatkowej obróbki. W smaku bardziej ziołowe.
Najpierw oczywiście zbiory. Miejsca zbiorów to obrzeża miasta, więc okolice raczej czyste. Wokół działki ROD, pola uprawne. Po zbiorach surowiec myję.
Słoik trafia w ciepłe miejsce na 2 - 3 dni. Kiedyś wystarczał piekarnik na niskiej temperaturze, teraz korzystam ze słońca (np. na parapecie, osłonięty) albo stawiam przy piecu.
Po tym czasie widać i czuć zmianę. Kolor robi się ciemniejszy, a zapach głębszy, bardziej „herbaciany”. Wtedy suszę surowiec, a po wysuszeniu znowu trafia do słoika do przechowywania.
Komentarze
Prześlij komentarz