Dawno dawno temu, gdy byłem trochę młodszy bardzo lubiłem oglądać program "Boso przez świat". Niedawno odświeżyłem sobie odcinki. I tak jakoś mi się natrafiło na odcinek o ziemniaku. Ziemniak - zwykłą pyra. A zafascynowało mnie w nim mnogość form, odmian, kolorów. Coś na co wcześniej uwagi zbytnio nie zwracałem. Owszem - wiedziałem, że są różne odmiany ziemniaków, jak się je dzieli ze względu na różne kryteria. Jednak co innego wiedzieć - co innego odkryć coś na nowo.
Zacząłem szukać na allegro pod hasłem "kolorowe ziemniaki". I znalazłem kilka aukcji z ziemniakami o różnych kolorkach - fioletowe, niebieskie, różowe... Ale nie, że skórka - miąższ kolorowy! Zachwyciłem się i kupiłem jedną porcję fioletowych sadzeniaków.
Ziemniaki posadzone, podlane. Prawie połowa grządki to ziemniaki kolorowe. Reszta grządki - zwykłe ziemniaki. Odmiana nieznana - pozostało mi z zakupów ziemniaków to je posadziłem.
I teraz najważniejsza kwestia. Miałem ziemniaków nie sadzić. Powodem jest zaraza ziemniaczana. W zeszłych sezonach nie udawało mi się jej powstrzymać naturalnymi metodami. Zapewne powodem był mały upór oraz fakt, że bywałem tu raz w tygodniu a czasem rzadziej. Teraz zdecydowałem się posadzić. Ogród mam przy domu, więc mogę z dnia na dzień reagować a nie z tygodniowym opóźnieniem. Poza tym mam czas by troszkę się podszkolić z zakresu naturalnych metod ochrony przed zarazą ziemniaka.
Jednak nie będę ściemniać. Jeśli będę widział, że ziemniaki mimo stosowania naturalnych metod chorują, to są dwa wyjścia. Oprysk syntetyczny albo porzucenie uprawy ziemniaków w kolejnych sezonach. Ten sezon więc pokaże, czy ziemniaki jednak będę tu uprawiać czy nie.
Komentarze
Prześlij komentarz