Mój ogród i uprawy obecnie - cz. 2 - krzewy owocowe

 Zapraszam tym razem na krótki spacer po moim mini sadzie. Nie ma tu wielkich drzew ani profesjonalnych rzędów jak w sadach towarowych - bardziej taki spokojny, działkowy miks różnych owocowych roślin.


Borówka amerykańska chyba najbardziej pokazuje jak ważna jest cierpliwość w ogrodzie. Na początku człowiek patrzy na mały krzaczek i trudno uwierzyć, że kiedyś będzie z niego miska owoców.


Aronia rośnie sobie praktycznie bezproblemowo. Mam wrażenie, że to jeden z tych krzewów, które bardziej przeszkadza nadmierna opieka niż jej brak.


Czarna porzeczka to dla mnie trochę smak dzieciństwa. Intensywna, charakterystyczna i bardzo wdzięczna roślina do uprawy. Niezastąpiona do kompotów na zimę. 


Agrest od początku bardzo mi się spodobał. Może nie jest najbardziej „modnym” owocem, ale świeży prosto z krzaka smakuje świetnie.


Świdośliwa pojawiła się u mnie trochę przez przypadek. Kiedyś rozpoznałem gdzieś zdziczały krzew i próbowałem przygarnąć go do swojego ogrodu, ale niestety się nie przyjął. Ostatecznie kupiłem normalną sadzonkę, bo naczytałem się sporo o jej właściwościach.

Owoce podobno są bardzo zdrowe, pełne antyoksydantów i witamin, a przy tym nadają się zarówno do jedzenia na świeżo, jak i różnych przetworów. No i sam krzew też całkiem ładnie wygląda.



Pigwowiec traktuję trochę jak taką „polską cytrynę”. Owoce może nie nadają się do jedzenia prosto z krzaka, ale do herbaty, przetworów czy nalewek sprawdzają się świetnie i mają swój charakterystyczny aromat.

No i truskawki - klasyka każdego ogrodu owocowego. Chyba nie ma nic lepszego niż zjeść kilka sztuk prosto z grządki podczas zwykłego spaceru po działce.

To jeszcze nie jest sad dający ogromne zbiory, ale z sezonu na sezon coraz bardziej widać jak wszystko powoli dojrzewa razem z całym ogrodem.



 
  

Komentarze