Nie jestem wybitnym kucharzem - po prostu umiem sobie ugotować i mając proste produkty z głodu nie umrę a zupy raczej nie przypalę 😂 Na blogu na razie nie będę prezentować swoich codziennych potraw ani przepisów. Z resztą co to za filozofia - ugotować makaron, podsmażyć cebulkę i dodać jakieś warzywko. Postanowiłem więc w jednym (może w kilku) wpisach opisać swój sposób odżywiania.
Moje posiłki są raczej proste i bez większych udziwnień. Większość drugich dań opieram na makaronie albo kaszy, chociaż zdecydowanie częściej króluje makaron. Kasza pojawia się bardziej z rozsądku niż z prawdziwego upodobania. Od czasu do czasu wchodzą też ziemniaki.
Do wielu posiłków jem chleb. Na razie szukam optymalnego chleba dla siebie, bo obecnie kupuję co 2 - 3 dni. Problem w tym, że nie jest to zwykły wyskok do osiedlowego sklepu. Każde wyjście po chleb oznacza małą wyprawę, zajmującą czas i wymagającą pewnego planowania.
Do skrobiowej bazy najczęściej dochodzi podsmażona na tłuszczu cebulka, czasem skwarki. Często dorzucam też jakieś warzywo - świeże z działki albo ze słoika. Schemat jest zwykle prosty: to, co zrobię na obiad, staje się później kolacją, a nieraz także śniadaniem następnego dnia. Nie przepadam za ciągłym gotowaniem, więc staram się przygotowywać jedzenie od razu na cały dzień.
Nie przywiązuję też dużej wagi do wymyślnych przepisów czy urozmaicania jedzenia na siłę. Lubię, kiedy posiłek jest prosty, sycący i nie wymaga spędzenia pół dnia w kuchni.
Bardzo często pojawiają się u mnie jajka - gotowane albo w formie jajecznicy z różnymi dodatkami. Tutaj też bez kombinowania. Chyba jem ich całkiem sporo, bo średnio w miesiącu schodzą mi dwie wytłaczanki po 30 sztuk.

Komentarze
Prześlij komentarz