Moje obecne miejsce do życia nie do końca wpisuje się w formalne ramy. Ma ono inne przeznaczenie, a życie, jak to bywa, nie zawsze układa się zgodnie z przepisami. Nie był to wybór z wielu opcji, raczej jedyne sensowne rozwiązanie w danym momencie.
Z tym wiąże się pewien dyskomfort. Jestem „u siebie” (w końcu własnościowa działka), a jednak z
tyłu głowy pozostaje świadomość, że to wszystko funkcjonuje trochę obok
oficjalnego porządku. Że nie każdą sprawę da się załatwić prosto i bez
stresu.
Z drugiej strony staram się żyć możliwie normalnie. Dbam o to miejsce i o codzienny porządek.
To
trochę paradoks - coś nie do końca formalne, a jednak w praktyce
działające i poukładane. Docelowo chciałbym żyć w pełni legalnie i w
bardziej standardowych warunkach, ale na dziś to poza moim zasięgiem.

Komentarze
Prześlij komentarz