Działka, którą mam od lat, stała się w zeszłym roku moim domem - z konieczności. Znalazłem się tu po okresie, w którym wiele rzeczy się posypało - w znacznej mierze z mojej winy.
Przez lata miałem pracę, rodzinę, mieszkanie. Niestety nałóg i inne okoliczności sprawiły, że pracę straciłem, rodzinę prawie też. Mam nie najlepszą historię zatrudnienia z ostatnich lat, przez co znalezienie teraz "normalnej pracy" jest mocno utrudnione. Jestem po rozwodzie, z mojej winy. Relacje z dorosłymi dziećmi są dziś ograniczone - może z czasem uda się je odbudować...
Kiedyś rządził nałóg. Dziś, po terapii, trzymam abstynencję i układam życie na nowo, na tyle, na ile pozwalają warunki. Dawne towarzystwo zostawiłem, a moim kręgiem są dziś życzliwi sąsiedzi. Niestety nie udało mi się rzucić wszystkich nałogów - uzależnienie od kawy i tytoniu zostało.
Miniona zima była ciężka - mróz, ogrzewanie, woda... Ale to właśnie skupienie na przetrwaniu pomogło mi utrzymać trzeźwość. Wiedziałem, że powrót do nałogu byłby realnym zagrożeniem.
Warunki są dalekie od ideału, ale najważniejsze, że trzymam trzeźwość. I na tym chcę budować dalej.

Komentarze
Prześlij komentarz